Kiedy różnice stają się mostem

Spotkanie dwóch światów – o miłości, która uczy równowagi
Czasem życie pisze opowieści, których sami nie odważylibyśmy się wymyślić.
Kiedyś byłam kobietą, która próbowała dopasować się do świata,
do ludzi, do oczekiwań.
Żyłam bardziej dla innych niż dla siebie.
Wiele przekonań, które wtedy nosiłam, nie było moich — ale wierzyłam,
że tak „trzeba”.
Dziś już wiem, że to nie było życie, tylko przetrwanie.
Zmiana przyszła, kiedy zaczęłam słuchać siebie, a nie głosów z zewnątrz.
To nie było łatwe — bo trzeba było odejść od starego życia, od tego, co znane,
choć nie zawsze dobre.
Ale tylko wtedy można zrobić miejsce na coś nowego.
On i ja – dwa różne światy
Mój mężczyzna, z którym dzielę życie, służył w wojsku przez wiele lat.
Z natury zdyscyplinowany, konkretny, przyzwyczajony do rozkazów i porządku.
A ja… jestem zupełnym przeciwieństwem.
Słucham intuicji, kieruję się sercem, czasem pozwalam, by życie samo niosło mnie tam, gdzie chce.
Z początku wydawało się, że dzieli nas zbyt wiele — on słucha, ja planuję.
On myśli w kategoriach obowiązku, ja – sensu.
A jednak właśnie w tych różnicach znaleźliśmy coś bezcennego: równowagę.
On uczy mnie stawiać granice, trzymać się ziemi i ufać w działanie.
Ja uczę jego – jak czasem odpuścić, jak pozwolić sobie na miękkość, na ciszę i na emocje.
Nie zawsze jest łatwo, ale tam, gdzie jest szczerość, nie potrzeba doskonałości.
Życie po burzy
Kiedy przyszedł zawał, świat znowu zatrzymał się na chwilę.
Przypomniały mi się sceny z poprzedniego związku, gdy mimo usilnych starań nie udało mi się pomóc tak jak chciałam, nie było wtedy porozumienia.
Tym razem jadąc do szpitala myślałam tylko o jednym:
– Damy radę!
Zrozumieliśmy wtedy, że serce nie pyta o przeszłość — ono po prostu chce bić.
W swoim rytmie, po swojemu.
Dziś wiem, że życie nie polega na tym, by wymazać dawną historię,
ale by ją zrozumieć i pozwolić, by stała się częścią naszej mądrości.
To, co było kiedyś, nie stoi w sprzeczności z tym, co jest teraz —
to wszystko jedna droga, prowadząca do prawdy o sobie.
Kiedy różnice stają się mostem
Nie musimy być tacy sami, by się rozumieć.
Czasem wystarczy, że oboje słuchamy tego samego rytmu życia,
choć każdy w inny sposób.
On wciąż jest żołnierzem – tylko dziś słucha rozkazów i własnego serca.
A ja wciąż jestem sobą – kobietą, która znalazła odwagę, by żyć po swojemu.
Myślę, że prawdziwa miłość nie polega na dopasowywaniu się na siłę,
ale na wzajemnym poszanowaniu wolności i rytmu drugiego człowieka.
💬 Pytanie do czytelniczek:
Czy w Twoim życiu też spotkały się dwa światy — tak różne, a jednak tworzące wspólną całość?

💚 Cześć! Z wykształcenia polonistka, obecnie studentka zielarstwa i fitoterapii. Jako filolog łączę humanistyczne zrozumienie człowieka z nauką zielarstwa i fitoterapii, emocji i świadomości ciała.
Na blogu dzielę się moją prawdziwą historią: zakrętami, powrotami, lekcjami, ziołami, medytacją – wszystkim, co kwitnie w Ogrodzie Świadomości. Rozgość się. Może coś z mojej drogi poruszy też Twoją.💚
