Obecność – jedyne miejsce, którego przeszłość nie zna-cz.5

Są takie momenty, w których człowiek nagle zauważa, że w środku zrobiło się ciszej.
Nie dlatego, że się starał. Po prostu coś „pykło”, jakby w środku wyłączył się hałas.
U mnie najczęściej dzieje się to o poranku, kiedy robię kawę, pies jeszcze przeciąga się na podłodze, a przez okno wpada to pierwsze, miękkie światło.
W takich chwilach czuję, że przeszłość nie ma już do mnie dostępu.
Jakby przykleiła się do drzwi po drugiej stronie i nie potrafiła ich otworzyć.
Nie narzuca się, nie szarpie mnie za emocje.
Po prostu jej nie czuję.
I wiesz co?
Zdałam sobie sprawę, że to właśnie jest obecność.
Ten prosty stan, w którym nie jesteśmy „tam”, tylko naprawdę „tu”.
~ ✦ ~
✦ Jak trzech różnych ludzi uczyło mnie tego samego
Zawsze mnie fascynowało, że trzech zupełnie różnych ludzi — mistyk, psychiatra i naukowiec — przekazują tę samą prawdę, każdy jednak swoim unikalnym językiem i perspektywą.
• Tolle uczy, że wszystko zaczyna się wtedy, gdy przestajesz żyć w głowie i
wracasz do chwili obecnej.
• Hawkins tłumaczy, że obecność to wyższy poziom świadomości, który
rozpuszcza stare emocje.
• Dispenza z kolei pokazuje to na wykresach: gdy jesteś „tu i teraz”, mózg
przestaje odtwarzać stare reakcje i zmienia się chemia w ciele.
I w pewnym momencie dotarło do mnie coś bardzo ludzkiego:
nie muszę rozumieć wszystkich teorii, żeby poczuć, że obecność naprawdę działa.
To po prostu stan, w którym przestaję odgrywać wczoraj.
Przeszłość nie może działać tam,
gdzie jesteś naprawdę obecna.
~ ✦ ~
✧ Obecność nie jest biernością
Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że „życie jest tu i teraz”, pomyślałam:
„No dobrze, ale jak to zrobić w praktyce, skoro człowiek żyje obowiązkami, planami, wspomnieniami?”
Z czasem dotarło do mnie coś ważnego:
obecność nie oznacza siedzenia bez ruchu.
Nie oznacza też tego, że mamy się nagle odcinać od przeszłości i udawać,
że jej nie było.
Obecność to kontakt z własnym ciałem i emocjami w tej chwili.
Nic więcej.
I nic mniej.
Kiedy jestem tu, moje ciało reaguje inaczej.
Nie odpala dawnych schematów, nie szuka starych emocji.
To tak, jakby nie miało skąd ich wziąć, bo jestem w innym miejscu — w teraźniejszości.
I w tym stanie mogę pierwszy raz wybrać, a nie odtwarzać.
To jest dla mnie największa różnica.
~ ✦ ~
☉ Najprostsza praktyka, jaka istnieje
Wiem, że wiele kobiet słysząc o „obecności” boi się, że to jakaś skomplikowana technika.
Ale prawda jest taka, że najprostsza praktyka to… zatrzymanie się na chwilę.
Dla mnie to wygląda tak:
siadam z kubkiem herbaty, czuję dłonie na kubku, słyszę oddech mojego psa i po prostu zauważam, że żyję.
Albo idę na spacer do lasu i czuję, jak oddech staje się głębszy,
a ciało rozluźnia się z naturalną lekkością. Powietrze pachnie ziemią i igliwiem, a każde kroki wtapiają mnie w miękkość mchu i liści pod stopami.
W obecności lasu zanika codzienny szum i gonitwa myśli.
To obecność pełna prostoty, wolności i radości z bycia częścią żywego świata — miejsca, gdzie przeszłość nie ma mocy, a przyszłość jeszcze się nie zmaterializowała.
Bez analizy.
Bez wspomnień.
Bez planowania.
Dla wielu z nas to może być pierwsza chwila spokoju od lat.
~ ✦ ~
⊘ Moment, w którym przeszłość traci dostęp
Im częściej to robiłam, tym wyraźniej widziałam, że przeszłość nie musi już mną rządzić.
Ona po prostu… nie ma jak wejść, gdy jestem obecna.
W teraźniejszości nie ma miejsca na dawne reakcje — ciało ich nie wywołuje.
I nagle uświadamiasz sobie coś niesamowicie uwalniającego:
tu, w tej chwili, zaczynasz żyć naprawdę.
~ ✦ ~
❦ Małe zaproszenie na dziś
Usiądź na chwilę.
Po prostu na minutę.
Poczuj swoje ciało, nawet jeśli jest zmęczone.
Zrób jeden spokojny oddech.
I zauważ, co się wtedy zmienia.
To właśnie jest obecność.
I to właśnie tutaj przeszłość traci dostęp.
~ ✦ ~
Kiedy zaczęłam zauważać te małe momenty obecności, przyszło do mnie jeszcze jedno zaskakujące odkrycie:
obecność nie tylko uspokaja, ale też otwiera drzwi do nowej przyszłości.
Bo jeśli przeszłość nie ma już takiego dostępu do ciała i myśli, to co wtedy zaczyna nami kierować?
Czułam, że to pytanie wymaga osobnego wpisu.
Bo obecność to dopiero pierwszy krok — taki, który robi miejsce na coś nowego.
A to „nowe” zaczęłam rozumieć dopiero wtedy, gdy zobaczyłam, że moje emocje mogą prowadzić mnie w zupełnie inną stronę.
Dlatego kolejny wpis będzie właśnie o tym:
o wychodzeniu z energetyki przeszłych emocji
i o tym, jak krok po kroku zaczyna się tworzyć zupełnie nowa przyszłość.
Jeśli coś w Tobie zaczyna się zmieniać — choćby delikatnie — to znaczy, że jesteś dokładnie tam, gdzie powinnaś być na swojej drodze.

💚 Cześć! Z wykształcenia polonistka, obecnie studentka zielarstwa i fitoterapii. Jako filolog łączę humanistyczne zrozumienie człowieka z nauką zielarstwa i fitoterapii, emocji i świadomości ciała.
Na blogu dzielę się moją prawdziwą historią: zakrętami, powrotami, lekcjami, ziołami, medytacją – wszystkim, co kwitnie w Ogrodzie Świadomości. Rozgość się. Może coś z mojej drogi poruszy też Twoją.💚
