Zawał serca i Omega 3

Omega-3 – jak wspierają serce
mojego męża po zawale
Kiedy mój mąż wrócił do domu po zawale, świat jakby na chwilę się zatrzymał.
Słowa lekarzy brzmiały wciąż w mojej głowie: leki, dieta, aktywność, kontrola.
To wszystko było oczywiste i konieczne, ale we mnie pojawiła się jeszcze jedna myśl
– co mogę zrobić, aby natura była sprzymierzeńcem w tej drodze do zdrowia?
Zaczęłam szukać, czytać, pytać. I wtedy natknęłam się na temat kwasów Omega-3. Wiedziałam, że są ważne, ale nie przypuszczałam, jak szeroko działają – i jak mogą wspierać serce.
Co odkryłam o Omega-3
Kwasy Omega-3 (EPA i DHA) odgrywają ogromną rolę w ochronie układu krążenia:
- zmniejszają ryzyko zawału i udaru,
- mogą spowalniać rozwój miażdżycy,
- działają przeciwzapalnie – a stan zapalny to cichy wróg naczyń krwionośnych,
- mogą wspierać serce w utrzymaniu rytmu i zapobiegać arytmii.
Ale tu pojawiło się moje pierwsze „ale”… Bo badania pokazują coś ciekawego:
przy umiarkowanych dawkach działają ochronnie, ale bardzo wysokie dawki suplementów mogą u niektórych osób zwiększać ryzyko migotania przedsionków.
To była dla mnie cenna lekcja – nawet naturalne wsparcie musi być stosowane z rozwagą.
Suplement czy ryby?
Początkowo myślałam: „Trzeba jeść więcej ryb”.
Tylko, że im więcej czytałam, tym bardziej rosły moje wątpliwości.
Ryby, zwłaszcza te większe, mogą zawierać metale ciężkie i toksyny.
A przecież nie chciałam narażać go na kolejne obciążenia.
Dlatego zaczęłam przyglądać się suplementom.
I tu pojawiła się druga lekcja: nie każdy suplement jest taki sam.
Dobre preparaty przechodzą procesy oczyszczania i są badane na obecność metali ciężkich. Ale trzeba zwracać uwagę na producenta, certyfikaty jakości i to, ile faktycznie w kapsułce jest EPA i DHA (a nie tylko ogólnej ilości oleju).
🌱 To dało mi poczucie, że wybieram bezpieczniejszą drogę.
Na co zwracam uwagę wybierając Omega-3?
Dziś mam swoją małą listę kontrolną:
- Certyfikat czystości – szukam oznaczeń, że produkt był badany na metale ciężkie i zanieczyszczenia.
- Zawartość EPA i DHA – sprawdzam etykietę, żeby wiedzieć, co naprawdę kupuję.
- Świeżość – oleje łatwo się utleniają, więc ważne jest ciemne opakowanie i termin ważności.
- Umiar w dawkowaniu – wybieram rozsądną ilość, zamiast eksperymentować z wysokimi dawkami.
- Konsultacja z lekarzem – bo mąż ma już swoje leczenie i trzeba, by wszystko było ze sobą spójne.
Refleksja
Nie wierzę w cudowne pigułki. Ale wierzę, że każdy drobiazg może być cegiełką w odbudowie zdrowia. Dla mnie omega-3 to właśnie taka cegiełka. To nie zamiast leków, nie zamiast diety – ale obok tego wszystkiego.
Dziś, patrząc na mojego męża, widzę, że ma więcej siły, więcej spokoju. A ja wiem, że zrobiłam coś, co płynie prosto z natury i z serca.
Bo zdrowie to nie tylko recepta od lekarza. To też nasze codzienne wybory, troska i odrobina odwagi, by szukać własnych dróg.

💚 Cześć! Z wykształcenia polonistka, obecnie studentka zielarstwa i fitoterapii. Jako filolog łączę humanistyczne zrozumienie człowieka z nauką zielarstwa i fitoterapii, emocji i świadomości ciała.
Na blogu dzielę się moją prawdziwą historią: zakrętami, powrotami, lekcjami, ziołami, medytacją – wszystkim, co kwitnie w Ogrodzie Świadomości. Rozgość się. Może coś z mojej drogi poruszy też Twoją.💚
