Perspektywa, o której rzadko mówi się w gabinecie onkologa
Niedawno, pisząc o tym, gdzie naprawdę znika nasza energia, przyglądaliśmy się mitochondriom – nie tylko jako „elektrowniom komórki”, ale jako strukturom uczestniczącym w regulowaniu metabolizmu, odporności na stres i zdolności organizmu do regeneracji.
Tamten temat prowadzi jednak do kolejnego, znacznie trudniejszego pytania: co dzieje się wtedy, gdy mitochondria przestają prawidłowo wytwarzać energię, a komórka zaczyna korzystać z innych sposobów podtrzymywania swojego życia?
Profesor Thomas Seyfried z Boston College od lat rozwija koncepcję, według której właśnie w tym miejscu należy szukać początku choroby nowotworowej. Jego zdaniem rak nie jest przede wszystkim skutkiem mutacji genetycznych. Mutacje mogą pojawiać się później, natomiast pierwotnym problemem ma być uszkodzenie oddychania mitochondrialnego i przejście komórki na fermentacyjny sposób pozyskiwania energii.
To spojrzenie zmienia kierunek pytań. Zamiast koncentrować się wyłącznie na tym, jak zniszczyć komórkę nowotworową, każe przyjrzeć się także temu, co pozwala jej przeżyć, skąd czerpie paliwo i dlaczego zdrowe mechanizmy kontroli wzrostu przestają działać.
Ten tekst nie ma zdecydować za Ciebie, jak powinno wyglądać leczenie nowotworów. Nie jest też instrukcją stosowania diety ketogenicznej, postu ani żadnego leku. Ma przedstawić sposób rozumienia choroby proponowany przez profesora Seyfrieda – jego argumenty, badania, interpretacje oraz granice obecnej wiedzy.
Dzięki temu sam możesz ocenić, czy współczesne myślenie o raku uwzględnia wystarczająco rolę mitochondriów i metabolizmu.
Zanim pójdziemy dalej:
badanie, hipoteza czy historia pacjenta?
Podstawą tego artykułu jest długa rozmowa Thomasa Seyfrieda ze Stevenem Bartlettem w podcaście „The Diary of a CEO”, uzupełniona o publikacje profesora i jego współpracowników.
To ważne, ponieważ w rozmowie przeplatają się różne rodzaje informacji:
- dobrze poznane mechanizmy biologiczne,
- badania komórkowe i eksperymenty na zwierzętach,
- pojedyncze opisy kliniczne,
- historie pacjentów,
- interpretacje profesora,
- jego osobista krytyka obecnego modelu onkologii.
Nie mają one jednakowej wartości dowodowej. Historia jednej osoby może być ważna i poruszająca, ale nie jest tym samym co badanie kliniczne na dużej grupie pacjentów. Z kolei badanie na myszach może pomóc zrozumieć mechanizm, lecz nie daje pewności, że identyczny efekt wystąpi u człowieka.
W dalszej części będę więc zaznaczać, na jakim rodzaju materiału opiera się dana teza. Nie po to, by osłabić perspektywę Seyfrieda, lecz po to, aby zobaczyć ją możliwie wyraźnie – bez mieszania hipotezy z dowodem.
Mitochondria – coś więcej niż „elektrownia komórki”
W szkole większość z nas usłyszała, że mitochondrium jest elektrownią komórki. To prawda, ale zaledwie początek historii.
Mitochondria nie powstały razem z pozostałymi strukturami komórki. Zgodnie z teorią endosymbiozy wywodzą się z dawnych bakterii, które zostały wchłonięte przez inne komórki i pozostały w nich na stałe. Z czasem współpraca ta stała się tak ścisła, że bez mitochondriów rozwój złożonych organizmów prawdopodobnie nie byłby możliwy.
Zanim tlen stał się powszechnie dostępny, wczesne organizmy korzystały z beztlenowych sposobów zdobywania energii. Pojawienie się mitochondriów pozwoliło komórkom wykorzystywać tlen i produkować energię znacznie wydajniej.
Seyfried zwraca jednak uwagę na reakcje zachodzące w macierzy mitochondrialnej, które w określonych warunkach mogą uczestniczyć w wytwarzaniu ATP bez pełnego udziału oddychania tlenowego. Interpretuje je jako pozostałość dawnych mechanizmów energetycznych, ponownie zyskujących znaczenie wtedy, gdy mitochondria zostają uszkodzone.
W jego ujęciu komórka nie tyle wymyśla nowy sposób funkcjonowania, ile cofa się do starszego, prostszego programu przetrwania.
Mitochondria nie są przy tym samotnymi wyspami. Komunikują się z jądrem komórkowym, wpływają na reakcje stresowe, gospodarkę energetyczną i procesy kontrolujące wzrost oraz śmierć komórki. Stan mitochondriów może więc wpływać nie tylko na ilość wytwarzanej energii, lecz również na to, jakie informacje otrzymuje jądro komórkowe i jak na nie odpowiada.
Jak zdrowa komórka pozyskuje energię
Podstawową „walutą energetyczną” komórki jest ATP. Zdrowa komórka może wytwarzać je na kilka sposobów, które nie działają jak prosty przełącznik „albo–albo”. Ich udział zmienia się w zależności od rodzaju tkanki, dostępności tlenu i bieżącego zapotrzebowania na energię.
Gdy mitochondria funkcjonują prawidłowo i dostępny jest tlen, znaczna część ATP powstaje w procesie zwanym fosforylacją oksydacyjną. Jest on wielokrotnie wydajniejszy od pozyskiwania energii wyłącznie poprzez glikolizę zakończoną wytwarzaniem mleczanu.
Przy niedotlenieniu albo nagłym wzroście zapotrzebowania energetycznego większą rolę mogą przejmować procesy niezależne od pełnego oddychania mitochondrialnego. Seyfried przywołuje przykład zatrzymania krążenia (zawał serca), kiedy brak tlenu gwałtownie przesuwa metabolizm i prowadzi między innymi do wzrostu stężenia mleczanu oraz bursztynianu.
Gdy krążenie i dopływ tlenu zostają przywrócone, zdrowe komórki mogą ponownie oprzeć znaczną część produkcji energii na mitochondriach.
W modelu Seyfrieda problem zaczyna się wtedy, gdy powrót do sprawnego oddychania komórkowego przestaje być możliwy, ponieważ sama struktura mitochondrium została trwale uszkodzona.
Efekt Warburga: fermentacja mimo obecności tlenu
Już w pierwszej połowie XX wieku niemiecki biochemik Otto Warburg zauważył coś, co wydawało się sprzeczne z logiką zdrowej komórki.
Komórki nowotworowe intensywnie pobierały glukozę i przetwarzały ją do mleczanu nawet wtedy, gdy tlenu nie brakowało. Zdrowa komórka w takich warunkach opierałaby większą część produkcji energii na sprawnym oddychaniu mitochondrialnym.
Zjawisko to nazwano później efektem Warburga.
Warburg uważał, że zaburzone oddychanie komórkowe nie jest jedynie skutkiem rozwoju nowotworu, ale może znajdować się u samego początku choroby. W 1956 roku opisał tę koncepcję w pracy „On the Origin of Cancer Cells”.
Przez kolejne dekady jego interpretacja była podważana. Wskazywano, że wiele komórek nowotworowych wciąż pobiera tlen, posiada mitochondria i może produkować część ATP za ich pośrednictwem.
Seyfried odpowiada, że samo zużywanie tlenu nie oznacza jeszcze prawidłowego oddychania mitochondrialnego. Według niego uszkodzone mitochondria mogą kierować tlen w stronę wytwarzania reaktywnych form tlenu, które dodatkowo uszkadzają białka, błony i DNA, zamiast wykorzystywać go przede wszystkim do stabilnej produkcji energii.
To już interpretacja profesora, a nie bezsporny mechanizm odnoszący się w identyczny sposób do każdego nowotworu.
„Mitochondria-widma” i znaczenie struktury
Seyfried często powtarza prostą zasadę:
Struktura determinuje funkcję.
Wewnętrzna błona mitochondrium jest pofałdowana, tworząc grzebienie zwane cristae. To właśnie na tych fałdach znajdują się elementy łańcucha oddechowego odpowiedzialnego za wydajne wytwarzanie ATP.
Jeżeli grzebienie są zdeformowane, zanikają albo tracą prawidłową organizację, trudno oczekiwać, że mitochondrium będzie funkcjonowało tak samo jak zdrowe.
W 2017 roku Gabriel Arismendi-Morillo, Aneth Castellano-Ramírez i Thomas Seyfried opisali w czasopiśmie „Ultrastructural Pathology” nieprawidłowości struktur związanych z mitochondriami w ludzkiej tkance gwiaździaka. Było to badanie materiału ludzkiego pod mikroskopem elektronowym.
W rozmowie Seyfried używa określenia „mitochondria-widma” – struktury przypominające mitochondria z zewnątrz, ale pozbawione prawidłowej organizacji wewnętrznej.
Trzeba jednak pamiętać, że wspomniana publikacja dotyczyła określonego rodzaju tkanki nowotworowej. Rozciągnięcie tego obrazu na wszystkie nowotwory jest już szerszą interpretacją profesora, opartą również na przeglądzie wcześniejszej literatury.
Dlaczego Seyfried nazywa raka chorobą metaboliczną?
Dominujący model powstawania nowotworów przez wiele lat koncentrował się na mutacjach somatycznych. Zgodnie z nim komórka gromadzi zmiany w genach kontrolujących wzrost, podział i naprawę DNA, aż w końcu wymyka się spod kontroli organizmu.
Seyfried nie twierdzi, że mutacji w komórkach nowotworowych nie ma. Przeciwnie – uważa je za powszechne. Kwestionuje natomiast kolejność zdarzeń.
W jego modelu pierwotnym problemem jest zaburzenie oddychania mitochondrialnego. Mutacje mają pojawiać się później jako skutek niestabilnego środowiska komórkowego, stresu oksydacyjnego i nieprawidłowej komunikacji pomiędzy mitochondrium a jądrem.
Co pokazują eksperymenty z przenoszeniem jądra?
Jednym z najważniejszych argumentów Seyfrieda są eksperymenty, w których jądro komórki nowotworowej przenoszono do zdrowego środowiska komórkowego.
Profesor przywołuje między innymi:
- eksperymenty z jądrami komórek nowotworów nerek żab,
- mysie zarodki utworzone z jąder komórek guza mózgu,
- przeprogramowanie genomu komórki czerniaka poprzez transfer jądrowy.
W części tych doświadczeń jądro pochodzące z komórki nowotworowej, umieszczone w zdrowej cytoplazmie, potrafiło uczestniczyć w prawidłowym rozwoju zarodka.
Seyfried interpretuje to jako argument, że same mutacje znajdujące się w jądrze nie wystarczają do wywołania niekontrolowanego wzrostu. Kluczowe ma być również środowisko cytoplazmy, a przede wszystkim stan mitochondriów.
Trzeba jednak zachować właściwą miarę. Eksperymenty te prowadzono na zwierzętach i nie zostały zaprojektowane specjalnie w celu rozstrzygnięcia sporu pomiędzy genetyczną a metaboliczną teorią raka. Ich autorzy zajmowali się przede wszystkim biologią rozwoju i przeprogramowaniem komórek. To Seyfried umieszcza ich wyniki w szerszej argumentacji dotyczącej pochodzenia nowotworów.
A co z mutacjami zwiększającymi ryzyko raka?
Profesor wskazuje również, że mutacje takie jak BRCA1 mogą znacznie zwiększać ryzyko choroby, ale nie prowadzą do niej u każdej osoby, która je posiada.
Porównuje to z chorobami genetycznymi o bardzo wysokiej penetracji, w których określona mutacja niemal zawsze prowadzi do rozwoju zaburzenia.
W jego ocenie oznacza to, że mutacje związane z ryzykiem nowotworowym nie muszą być pełną i pierwotną przyczyną choroby. Mogą tworzyć podatność, która ujawnia się dopiero w określonym środowisku metabolicznym.
Przywołuje także nowotwory, w których nie znajduje się typowych mutacji kierujących w najczęściej badanych genach. Traktuje je jako kolejny argument przeciwko wyjaśnieniu choroby wyłącznie poprzez zmiany w DNA.
Całość tej perspektywy Seyfried i Christos Chinopoulos przedstawili w artykule teoretycznym porównującym mitochondrialno-metaboliczny model raka z teorią mutacji somatycznych. Nie było to nowe badanie eksperymentalne, lecz analiza i interpretacja istniejącej literatury.
Glukoza i glutamina – dwa paliwa komórki nowotworowej
Jeżeli komórka produkuje energię mniej wydajnie, musi pobierać więcej paliwa, aby utrzymać swoje funkcje i szybki wzrost.
Seyfried wskazuje przede wszystkim na dwa związki: glukozę i glutaminę.
O zależności komórek nowotworowych od glukozy wiadomo od dawna. Wykorzystuje się ją między innymi w badaniu PET, w którym stosuje się znakowany analog glukozy, aby uwidocznić tkanki o szczególnie wysokim jej wychwycie.
Sama glukoza nie wyjaśnia jednak wszystkiego.
Glutamina jest aminokwasem, który organizm potrafi sam wytwarzać. Pełni bardzo ważne funkcje w zdrowym ciele – korzystają z niej między innymi komórki jelit i układu odpornościowego. Uczestniczy również w transporcie azotu i dostarczaniu składników potrzebnych do budowy nowych komórek.
W badaniach laboratoryjnych komórki glejaka wykorzystywały zarówno glukozę, jak i glutaminę do tworzenia energii oraz materiału potrzebnego do wzrostu. Były to jednak eksperymenty na liniach komórkowych mysiego glejaka, nie badania leczenia ludzi.
Według Seyfrieda uszkodzone mitochondria wysyłają do jądra sygnały stresowe, które zmieniają ekspresję genów i zwiększają zdolność komórki do pobierania paliw fermentacyjnych.
W ten sposób komórka ma stopniowo przestawać działać jak część większego organizmu, a zaczynać koncentrować się przede wszystkim na własnym przetrwaniu i rozmnażaniu.
Ta zależność od glukozy i glutaminy staje się podstawą jego propozycji metabolicznego postępowania z nowotworem.
Nie oznacza to jednak prostego hasła: „cukier karmi raka, więc wystarczy przestać go jeść”. Organizm potrafi wytwarzać glukozę również wtedy, gdy nie dostarczamy jej bezpośrednio w pożywieniu. Glutamina jest natomiast potrzebna wielu zdrowym tkankom i nie można po prostu całkowicie usunąć jej z organizmu.
Problem jest znacznie bardziej złożony niż wykreślenie jednego składnika z talerza.
Ketony w metabolicznym modelu Seyfrieda
Gdy dostępność węglowodanów spada, organizm zaczyna w większym stopniu wykorzystywać tłuszcz. W wątrobie powstają wtedy ciała ketonowe, które mogą stanowić paliwo dla mózgu, mięśni i wielu innych tkanek.
Ich wykorzystanie wymaga jednak sprawnie działających mitochondriów.
Na tym opiera się jeden z centralnych elementów teorii Seyfrieda. Zdrowe komórki, posiadające prawidłowe mitochondria, mają stosunkowo łatwo przestawiać się na spalanie ketonów. Wiele komórek nowotworowych – jeżeli ich oddychanie mitochondrialne rzeczywiście jest poważnie uszkodzone – może mieć z tym większy problem.
Podniesienie poziomu ketonów i jednoczesne obniżenie dostępności glukozy miałoby więc tworzyć sytuację, w której zdrowe tkanki otrzymują alternatywne paliwo, a komórki nowotworowe tracą część swojego podstawowego źródła energii.
Seyfried podkreśla jednak, że sama ketoza nie wystarcza. Nawet przy ograniczonej dostępności glukozy komórka nowotworowa może wciąż korzystać z glutaminy.
Dlatego jego strategia nie sprowadza się do diety ketogenicznej. Dieta ma być jednym z elementów zmieniających środowisko metaboliczne, a nie samodzielnym rozwiązaniem całego problemu.
Stopień, w jakim poszczególne nowotwory potrafią wykorzystywać ketony, może się różnić. Nie należy więc zamieniać modelu metabolicznego w kolejne uniwersalne hasło odnoszące się jednakowo do każdej chorej komórki.
Wskaźnik glukozowo-ketonowy – GKI
Aby monitorować relację pomiędzy poziomem glukozy a ketonów w trakcie metabolicznego postępowania w chorobie nowotworowej, Joshua Meidenbauer, Purna Mukherjee i Thomas Seyfried opisali w 2015 roku wskaźnik glukozowo-ketonowy, czyli GKI.
Wartość GKI otrzymuje się przez podzielenie stężenia glukozy wyrażonego w mmol/l przez stężenie ketonów w mmol/l. Jeżeli glukometr podaje wynik glukozy w mg/dl, trzeba go najpierw przeliczyć na mmol/l.
Sam wskaźnik nie rozpoznaje raka i nie jest testem diagnostycznym. Ma pokazywać, jak wygląda wzajemna proporcja dwóch paliw w konkretnym momencie.

Strefy wskaźnika glukozowo-ketonowego przedstawione podczas rozmowy z profesorem Thomasem Seyfriedem. Schemat pokazuje jego sposób interpretowania relacji glukozy do ketonów w kontekście zdrowia metabolicznego. Nie jest to narzędzie diagnostyczne ani zwalidowany test pozwalający przewidzieć ryzyko rozwoju nowotworu.
Na pokazanym wykresie niższe wartości GKI są wiązane z głębszą ketozą metaboliczną, natomiast wartości wyższe — z dużą dostępnością glukozy i niskim poziomem ketonów.
Seyfried dzieli wykres na kilka kolorystycznych stref. Zakres od około 4 do 20 określa jako strefę prewencji, a wartości poniżej 4 łączy z metabolicznym postępowaniem ukierunkowanym na chorobę. Wyższe zakresy opisuje jako strefy umiarkowanego i wysokiego ryzyka metabolicznego.
Na wykresie pojawiają się również odniesienia do otyłości, nadciśnienia, zespołu metabolicznego, chorób sercowo-naczyniowych, zaburzeń neurologicznych i nowotworów. Nie oznacza to jednak, że sam wynik GKI pozwala rozpoznać którąkolwiek z tych chorób. Jest to autorska mapa interpretacyjna przedstawiona przez Seyfrieda, a nie zatwierdzony sposób przewidywania, czy u konkretnej osoby rozwinie się nowotwór.
Inspiracją do opracowania wskaźnika były między innymi dane Trudy Dupont, pacjentki z guzem pnia mózgu. Jej nazwisko pojawia się w podziękowaniach do publikacji, nie jest to jednak osobny, szczegółowo opisany przypadek kliniczny.
GKI może pomóc opisać stan metaboliczny i obserwować jego zmiany w czasie. Nie jest jednak wyrocznią ani narzędziem, które samo w sobie pokazuje, co dzieje się wewnątrz guza.
Inspiracją do stworzenia narzędzia były między innymi dane Trudy Dupont, pacjentki z guzem pnia mózgu. Jej nazwisko pojawia się w podziękowaniach do publikacji, nie jest to jednak osobny, szczegółowo opisany przypadek kliniczny.
Seyfried proponuje przedstawianie GKI na wykresie podzielonym na strefy. Niższe wartości wiąże z głębszą ketozą metaboliczną, a wysokie wartości – z dużą dostępnością glukozy i niskim poziomem ketonów.
W rozmowie określa część niższych zakresów jako „strefę prewencji”, a wysokie wartości jako „strefę ryzyka”. To jego autorska interpretacja, a nie zwalidowany sposób przewidywania, czy u konkretnej osoby rozwinie się nowotwór.
GKI może opisywać stan metaboliczny. Nie jest wyrocznią ani narzędziem, które samo w sobie mówi, co dzieje się wewnątrz guza.
Ketoza nie jest obojętna dla organizmu
W rozmowie Seyfried zaznacza, że głęboka ketoza nie musi być bezpieczna dla każdej osoby.
Szczególnej ostrożności wymagają między innymi:
- cukrzyca i przyjmowanie leków obniżających glikemię,
- choroby współistniejące,
- niedożywienie i wyniszczenie,
- zaburzenia metabolizmu tłuszczów,
- niedobór karnityny.
Karnityna uczestniczy w transporcie długołańcuchowych kwasów tłuszczowych do mitochondriów, gdzie mogą one zostać wykorzystane w procesach prowadzących między innymi do powstawania ketonów.
Post, głęboka ketoza i znaczne zmiany żywienia w chorobie nowotworowej wymagają więc indywidualnego planu oraz monitorowania. Nie są neutralnym eksperymentem, który każdy może bezpiecznie przeprowadzić samodzielnie.
Press-pulse – stała presja i punktowe uderzenie
W 2017 roku Thomas Seyfried, George Yu, Joseph Maroon i Dominic D’Agostino opisali strategię nazwaną press-pulse.
Nie był to raport z badania klinicznego, lecz artykuł koncepcyjny – propozycja ram, według których można projektować przyszłe terapie i badania.
Nazwa została zaczerpnięta z ekologii. Wymieranie gatunków rzadko następuje pod wpływem tylko jednego czynnika. Zwykle przez dłuższy czas działa przewlekła presja, a następnie pojawia się dodatkowe, gwałtowne uderzenie, z którym osłabiony system nie potrafi sobie poradzić.
W modelu metabolicznym:
- press, czyli presja, polega na długotrwałym ograniczaniu dostępności glukozy i podnoszeniu poziomu ketonów;
- pulse, czyli uderzenie, ma okresowo celować w inne słabości nowotworu, przede wszystkim w metabolizm glutaminy.
Ideą nie jest więc atakowanie komórki tylko w jednym miejscu. Chodzi o zmianę całego środowiska, w którym próbuje ona przetrwać.
Jeżeli obniżymy dostępność glukozy, ale pozostawimy nieograniczony dostęp do glutaminy, komórka może nadal znaleźć drogę ucieczki. Jeżeli natomiast uderzymy w glutaminę bez stworzenia alternatywnego paliwa dla zdrowych tkanek, możemy zaszkodzić również organizmowi.
Seyfried szuka więc różnicy pomiędzy elastycznością metaboliczną zdrowej komórki a ograniczeniami komórki nowotworowej.
Mebendazol i granice badań przedklinicznych
Jednym z leków badanych pod kątem wykorzystania w strategii metabolicznej jest mebendazol, znany przede wszystkim jako lek przeciwpasożytniczy.
W 2026 roku zespół Purny Mukherjee opublikował w „Cell Reports Medicine” badanie dotyczące połączenia diety ketogenicznej z mebendazolem i devimistatem w modelu glejaka wysokiego stopnia.
Było to badanie przedkliniczne, obejmujące linie komórkowe i młode myszy z wszczepionymi guzami. Nie było to badanie skuteczności leczenia pacjentów.
To ważne rozróżnienie. Wynik uzyskany w hodowli komórkowej lub u myszy może być obiecujący i pomóc zaplanować dalsze doświadczenia, ale wiele terapii dobrze działających w modelach zwierzęcych nie przynosi później takiego samego rezultatu u ludzi.
Niezależne badanie kliniczne fazy I oceniało mebendazol stosowany razem z innymi lekami u dzieci i młodych dorosłych z glejakami wysokiego stopnia. Jego głównym celem było ustalenie bezpieczeństwa, tolerancji i dawkowania, nie potwierdzenie skuteczności całej strategii metabolicznej Seyfrieda.
Mebendazol jest więc rzeczywistym kierunkiem badań, ale nie można jeszcze przedstawiać go jako potwierdzonego leczenia metabolicznego nowotworów.
Dieta ketogeniczna i tlenoterapia hiperbaryczna
Innym „uderzeniem” rozważanym w modelu press-pulse jest tlenoterapia hiperbaryczna.
W badaniu opublikowanym w 2013 roku Angela Poff, Csilla Ari, Thomas Seyfried i Dominic D’Agostino połączyli dietę ketogeniczną z tlenoterapią hiperbaryczną u myszy z eksperymentalnym, przerzutowym nowotworem.
Połączenie tych interwencji spowolniło wzrost guza i wydłużyło przeżycie zwierząt.
Ponownie jednak: było to badanie na myszach, a nie badanie kliniczne u ludzi.
W modelu Seyfrieda tlen podawany pod zwiększonym ciśnieniem ma nasilać stres oksydacyjny w komórkach nowotworowych, podczas gdy ketoza ma zwiększać odporność zdrowych komórek i ograniczać dostępność glukozy.
Jest to interesujący mechanizm i ważny kierunek dalszych badań, ale nie gotowy schemat odpowiedni dla każdego pacjenta.
Terapia metaboliczna obok innych metod
Seyfried nie przedstawia chemioterapii czy radioterapii wyłącznie jako metod, które należy odrzucić. Kwestionuje przede wszystkim sposób, w jaki są stosowane bez wcześniejszej zmiany środowiska metabolicznego organizmu.
Według jego modelu zdrowe komórki w czasie postu lub ketozy mogą zwalniać podziały i wzmacniać mechanizmy ochronne. Komórki nowotworowe mają natomiast nadal próbować rosnąć, ponieważ ich zdolność reagowania na sygnały całego organizmu została zaburzona.
W takim stanie standardowe leczenie mogłoby – zgodnie z jego hipotezą – silniej uderzać w nowotwór, a słabiej w zdrowe tkanki. Profesor sugeruje również, że zmiana metabolizmu guza może pozwolić na stosowanie niektórych terapii w mniejszych dawkach.
W rozmowie przywołuje obserwacje z ośrodków współpracujących z jego zespołem. Nie są to jednak przedstawione tam wyniki dużych randomizowanych badań klinicznych.
Istnieją pojedyncze recenzowane opisy przypadków, w których terapię ketogeniczną łączono ze zmodyfikowanym standardowym leczeniem. Jednym z nich jest opis pacjenta z glejakiem wielopostaciowym opublikowany przez Ahmeda Elsakkę i współautorów.
Opis przypadku może pokazać, jak wyglądało postępowanie u konkretnej osoby i jakie rezultaty zaobserwowano. Nie dowodzi jednak, że taki sam efekt wystąpi u innych pacjentów.
Kacheksja a utrata masy ciała w ketozie
Jednym z najpoważniejszych problemów w chorobie nowotworowej jest kacheksja – złożony zespół wyniszczenia prowadzący do utraty mięśni, tkanki tłuszczowej i siły.
Nie jest to po prostu skutek zbyt małej ilości jedzenia. U jej podłoża znajdują się między innymi przewlekły stan zapalny, zaburzenia hormonalne i głębokie zmiany metaboliczne.
Seyfried zwraca uwagę na rolę glutaminy uwalnianej z mięśni i wykorzystywanej przez guz. Zestawia ten proces z utratą masy ciała w kontrolowanej ketozie, którą uważa za zjawisko fizjologiczne, odmienne od wyniszczenia nowotworowego.
To jednak jego interpretacja jednego z elementów bardzo złożonego zjawiska. Kacheksji nie można sprowadzić do jednego paliwa ani jednego szlaku metabolicznego.
W praktyce oznacza to, że osoba z chorobą nowotworową, szczególnie tracąca masę ciała i mięśnie, nie powinna traktować restrykcyjnej diety czy długiego postu jak neutralnego działania profilaktycznego
Historie pacjentów: ważne świadectwa, ale nie uniwersalne dowody
W rozmowie Seyfried przywołuje historię Pabla Kelly’ego z hrabstwa Devon w Anglii.
W 2014 roku, w wieku 22 lat, Kelly usłyszał diagnozę glejaka wielopostaciowego. Zdecydował się na podejście metaboliczne i żył z chorobą ponad dziesięć lat. W tym czasie przeszedł kilka operacji zmniejszających masę guza. Zmarł w wyniku powikłań jednego z zabiegów neurochirurgicznych.
Nie jest to przypadek opisany w recenzowanym badaniu klinicznym. Historia znana jest z wypowiedzi samego pacjenta, materiałów medialnych oraz relacji Seyfrieda.
Nie możemy także stwierdzić, w jakim stopniu długi przebieg choroby wynikał z terapii metabolicznej, operacji, indywidualnej biologii guza czy innych czynników.
Historia Kelly’ego pozostaje jednak ważna. Pokazuje człowieka, który szukał własnej drogi, zadawał pytania i przez wiele lat żył z chorobą uznawaną za wyjątkowo agresywną.
Pojedyncza historia może pokazać, że jakiś przebieg jest możliwy. Nie mówi jednak, jak często się zdarza i czy można go powtórzyć u innej osoby.
Jedzenie, ruch, sen, stres i środowisko
Seyfried nie ogranicza swojej argumentacji do momentu, w którym guz jest już obecny.
Pyta również, co przez lata może stopniowo uszkadzać mitochondria i obniżać sprawność oddychania komórkowego.
Wymienia między innymi:
- wysoko przetworzone węglowodany i częste podjadanie,
- brak ruchu,
- przewlekły stres,
- niedobór snu,
- palenie tytoniu,
- przewlekłe stany zapalne i infekcje,
- niektóre pestycydy i związki obecne w środowisku,
- okresowe niedotlenienie,
- na przykład występujące przy bezdechu sennym.
Każdy z tych czynników działa inaczej. Nie istnieje jedna publikacja dowodząca, że wszystkie prowadzą do nowotworu poprzez dokładnie ten sam mechanizm.
Seyfried łączy je jednak wspólną ideą: powtarzające się uszkodzenia mogą stopniowo osłabiać mitochondrialne wytwarzanie energii i tworzyć środowisko sprzyjające przejściu komórki na metabolizm fermentacyjny.
Takie spojrzenie przypomina, że metabolizm nie zaczyna się i nie kończy na talerzu. Tworzą go również sen, sposób oddychania, ruch, stan zapalny, hormony stresu i środowisko, w którym żyjemy.
Inne choroby przewlekłe i wspólny problem energetyczny
Choć rozmowa dotyczy przede wszystkim raka, Seyfried rozszerza swoje myślenie także na cukrzycę typu 2, choroby sercowo-naczyniowe i schorzenia neurodegeneracyjne.
Według niego uszkodzenie mitochondriów może prowadzić w dwóch głównych kierunkach.
Jeżeli komórka potrafi podtrzymać życie poprzez fermentację, może przetrwać i zacząć rosnąć w sposób niekontrolowany.
Jeżeli nie ma takiej możliwości – jak w przypadku wielu dojrzałych neuronów – może stopniowo tracić energię i obumierać.
W pierwszym scenariuszu Seyfried widzi możliwość rozwoju nowotworu. W drugim – chorób neurodegeneracyjnych.
To spójna wewnętrznie hipoteza, która próbuje połączyć różne choroby przez wspólny problem energetyczny. Nie jest jednak ustalonym wyjaśnieniem wszystkich chorób przewlekłych.
Krytyka dominującego modelu onkologii
Seyfried otwarcie krytykuje model, w którym nowotwór przedstawia się przede wszystkim jako chorobę genetyczną, a metabolizm traktuje jako późniejszy skutek mutacji.
Jego zdaniem prowadzi to do skupienia badań na coraz bardziej szczegółowych zmianach genetycznych oraz lekach celujących w pojedyncze szlaki, przy zbyt małym zainteresowaniu sposobem, w jaki komórka wytwarza energię.
Krytykuje również trudności związane z finansowaniem badań nad interwencjami żywieniowymi i metabolicznymi. Lek można opatentować i sprzedać, natomiast postu, ograniczenia częstotliwości posiłków czy podstawowego sposobu odżywiania opatentować się nie da.
To jego opinia i krytyka sposobu organizacji badań, nie wynik eksperymentu.
Profesor przywołuje przy tym skalę zachorowań i zgonów. Według danych American Cancer Society na 2026 rok w Stanach Zjednoczonych przewidywano około 2,1 miliona nowych diagnoz oraz około 626 tysięcy zgonów z powodu nowotworów – blisko 1700 zgonów każdego dnia.
Dla Seyfrieda liczby te są argumentem, że mimo postępu w diagnostyce i leczeniu wciąż potrzebujemy również innych pytań oraz nowych sposobów rozumienia biologii choroby.
Wracamy do pytania z początku
Czy współczesne leczenie nowotworów bierze pod uwagę cały mechanizm powstawania i podtrzymywania choroby – w tym rolę mitochondriów i metabolizmu – czy koncentruje się głównie na niszczeniu jej widocznych skutków?
Perspektywa Seyfrieda nie daje jednej recepty odpowiedniej dla każdego człowieka i każdego rodzaju nowotworu. Nie wszystkie jego propozycje zostały potwierdzone w dużych badaniach klinicznych. Znaczna część materiału pochodzi z badań komórkowych, eksperymentów na zwierzętach, prac przeglądowych i pojedynczych historii pacjentów.
Nie oznacza to jednak, że pytanie o metabolizm komórki nowotworowej jest nieważne.
Przeciwnie – zmusza ono do spojrzenia głębiej niż na sam guz. Każe zapytać, jak chora komórka zdobywa energię, co pozwala jej przetrwać i czy środowisko metaboliczne organizmu może wpływać na jej podatność na dalsze działania.
Ten tekst nie ma udzielić Ci gotowej odpowiedzi. Ma pokazać perspektywę, której być może wcześniej nie znałeś.
To, co z nią zrobisz, jakie pytania dzięki niej zadasz i jakie źródła postanowisz sprawdzić, pozostaje Twoją świadomą decyzją.
Co warto zapamiętać
- Thomas Seyfried przedstawia raka przede wszystkim jako chorobę uszkodzonego oddychania mitochondrialnego. Mutacje genetyczne uważa w dużej mierze za skutek późniejszych zaburzeń komórki.
- Według jego modelu komórki nowotworowe są szczególnie zależne od glukozy i glutaminy.
- Ketony mają dostarczać energii zdrowym komórkom, podczas gdy wiele komórek nowotworowych może mieć ograniczoną zdolność do ich wykorzystywania.
- GKI opisuje proporcję glukozy do ketonów. Nie jest testem wykrywającym raka ani samodzielnym narzędziem leczenia.
- Strategia press-pulse jest koncepcją łączenia długotrwałej presji metabolicznej z okresowymi działaniami celującymi w inne słabości nowotworu.
- Badania dotyczące mebendazolu, tlenoterapii hiperbarycznej i części innych metod pozostają w znacznej mierze przedkliniczne.
- Historie pojedynczych pacjentów są ważne, lecz nie pozwalają przewidzieć wyniku leczenia u innej osoby.
- Głęboka ketoza, post i restrykcyjne zmiany żywienia nie są bezpieczne dla każdego, zwłaszcza przy cukrzycy, wyniszczeniu, niedoborach i przyjmowaniu leków.
Źródła
- Warburg O. (1956). On the Origin of Cancer Cells. Science, 123(3191), 309-314.
- Seyfried T.N. (2015). Cancer as a Mitochondrial Metabolic Disease. Frontiers in Cell and Developmental Biology, 3, 43.
- Arismendi-Morillo G., Castellano-Ramírez A., Seyfried T.N. (2017). Ultrastructural Characterization of the Mitochondria-associated Membranes Abnormalities in Human Astrocytomas. Ultrastructural Pathology, 41(3), 234-244.
- Li L. i wsp. (2003). Mouse Embryos Cloned from Brain Tumors. Cancer Research, 63(11), 2733-2736.
- McKinnell R.G., Deggins B.A., Labat D.D. (1969). Transplantation of Pluripotential Nuclei from Triploid Frog Tumors. Science, 165(3891), 394-396.
- Hochedlinger K. i wsp. (2004). Reprogramming of a Melanoma Genome by Nuclear Transplantation. Genes & Development, 18(15), 1875-1885.
- Chinopoulos C., Seyfried T.N. (2021). Can the Mitochondrial Metabolic Theory Explain Better the Origin and Management of Cancer than Can the Somatic Mutation Theory? Metabolites, 11(9), 572.
- Seyfried T.N., Flores R.E., Poff A.M., D’Agostino D.P. (2014). Cancer as a Metabolic Disease: Implications for Novel Therapeutics. Carcinogenesis, 35(3), 515-527.
- Ta N.L., Seyfried T.N. (2015). Influence of Serum and Hypoxia on Incorporation of Glucose or Glutamine into Lipids and Lactate in Murine Glioblastoma Cells. Lipids, 50(12), 1167-1184.
- Meidenbauer J.J., Mukherjee P., Seyfried T.N. (2015). The Glucose Ketone Index Calculator: A Simple Tool to Monitor Therapeutic Efficacy for Metabolic Management of Brain Cancer. Nutrition & Metabolism, 12, 12.
- Seyfried T.N., Yu G., Maroon J.C., D’Agostino D.P. (2017). Press-pulse: A Novel Therapeutic Strategy for the Metabolic Management of Cancer. Nutrition & Metabolism, 14, 19.
- Mukherjee P. i wsp. (2026). Ketogenic Diet as a Metabolic Vehicle Enhancing the Therapeutic Efficacy of Mebendazole and Devimistat in Juvenile Syngeneic High-grade Glioma. Cell Reports Medicine, 7(6), 102845.
- Poff A.M., Ari C., Seyfried T.N., D’Agostino D.P. (2013). The Ketogenic Diet and Hyperbaric Oxygen Therapy Prolong Survival in Mice with Systemic Metastatic Cancer. PLoS ONE, 8(6), e65522.
- Elsakka A.M.A. i wsp. (2018). Management of Glioblastoma Multiforme in a Patient Treated with Ketogenic Metabolic Therapy and Modified Standard of Care: A 24-Month Follow-Up. Frontiers in Nutrition, 5, 20.
- Seyfried T.N. (2012). Cancer as a Metabolic Disease: On the Origin, Management, and Prevention of Cancer. Wiley.
- Siegel R.L. i wsp. (2026). Cancer Statistics, 2026. CA: A Cancer Journal for Clinicians.
- Rozmowa Thomasa Seyfrieda ze Stevenem Bartlettem w podcaście „The Diary of a CEO”, 2026.
