W poprzednim artykule pisałam o zmianie, którą sama zaczęłam zauważać w swoim ciele. Moja masa nie wzrosła gwałtownie, a jednak talia zaczęła powoli znikać. Brzuch stał się bardziej widoczny, choć wskazówka wagi nie ogłaszała żadnej wielkiej rewolucji.
Przez długi czas takie sygnały łatwo sprowadzić do wyglądu: wieku, kilku centymetrów więcej albo spodni, które układają się inaczej niż dawniej. Jednak ciało może w ten sposób opowiadać o czymś znacznie głębszym – nie tylko o ilości zgromadzonego tłuszczu, lecz także o miejscu, w którym zaczyna go przechowywać.
Szczególne znaczenie ma tłuszcz trzewny. Nie widzimy go bezpośrednio i nie możemy chwycić go palcami. Gromadzi się głębiej w jamie brzusznej, pomiędzy narządami i wokół nich. Jego nadmiar nie jest wyłącznie kwestią sylwetki, ponieważ tkanka ta uczestniczy w regulowaniu metabolizmu, reakcji zapalnej i wrażliwości na insulinę.
W trakcie menopauzy ciało kobiety może zacząć magazynować więcej energii właśnie w tym miejscu. Nie dlatego, że nagle zabrakło nam dyscypliny. Zmieniają się hormony, mięśnie, sen i sposób gospodarowania energią.
Waga może jeszcze długo milczeć, podczas gdy talia już wysyła pierwszą wiadomość.
Tłuszcz podskórny i trzewny – podobna tkanka, inne miejsce
Tkanka tłuszczowa nie jest jednym równomiernym magazynem rozłożonym pod skórą.
Tłuszcz podskórny znajduje się bezpośrednio pod skórą. To właśnie jego fałd możemy uchwycić palcami na brzuchu, biodrach czy udach. Pełni między innymi funkcję zapasową i izolacyjną, pomaga chronić ciało przed utratą ciepła i uczestniczy w gospodarce hormonalnej.
Tłuszcz trzewny znajduje się głębiej – wewnątrz jamy brzusznej, w przestrzeni pomiędzy narządami. Pewna jego ilość jest czymś naturalnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczyna go przybywać.
Nie każdy wystający brzuch oznacza jednak nadmiar tłuszczu trzewnego. Na jego wygląd mogą wpływać także:
- tłuszcz podskórny,
- wzdęcia i zaparcia,
- budowa ciała,
- postawa,
- osłabienie mięśni brzucha,
- rozejście mięśni prostych,
- przebyte ciąże i operacje,
- zatrzymywanie płynów.
Z drugiej strony szczupła sylwetka nie gwarantuje, że tłuszczu trzewnego jest niewiele. Można mieć prawidłową masę ciała, a jednocześnie mało mięśni, niekorzystny lipidogram, stłuszczenie wątroby i zaburzoną wrażliwość na insulinę.
Dlatego sama waga, a nawet BMI, nie pokazują całej historii metabolicznej człowieka.
Dlaczego tłuszcz trzewny ma większe znaczenie dla zdrowia?
Przez wiele lat tkankę tłuszczową przedstawiano głównie jako bierny magazyn nadmiaru energii. Dziś wiemy, że jest aktywnym narządem wydzielniczym, który komunikuje się z innymi częściami organizmu.
Tłuszcz trzewny jest pod tym względem szczególnie aktywny. Uwalnia wolne kwasy tłuszczowe oraz substancje uczestniczące w regulowaniu stanu zapalnego, apetytu, ciśnienia tętniczego i działania insuliny.
Ze względu na swoje położenie część uwalnianych przez niego kwasów tłuszczowych trafia krążeniem wrotnym bezpośrednio do wątroby. Jeżeli napływ jest zbyt duży, wątroba musi poradzić sobie z nadmiarem materiału energetycznego. Może zacząć odkładać tłuszcz, wytwarzać więcej triglicerydów i gorzej reagować na insulinę.
Stopniowo powstaje środowisko, w którym częściej współwystępują:
- insulinooporność,
- nieprawidłowa glikemia,
- podwyższone triglicerydy,
- obniżone HDL,
- stłuszczenie wątroby,
- nadciśnienie,
- przewlekły stan zapalny o niewielkim nasileniu.
Nie oznacza to, że sam tłuszcz trzewny jest jedyną przyczyną wszystkich tych zaburzeń. Relacje działają w obie strony. Insulinooporność może sprzyjać dalszemu odkładaniu tłuszczu w jamie brzusznej, a jego nadmiar może pogłębiać zaburzenia metaboliczne.
Powstaje nie tyle jedna przyczyna, ile wzajemnie napędzający się układ.
To nie jest „toksyczny tłuszcz”, który atakuje narządy
W materiałach internetowych tłuszcz trzewny bywa nazywany „toksycznym organem” albo tkanką, która „niszczy narządy od środka”. Takie hasła zwracają uwagę, ale nie pomagają dobrze zrozumieć biologii.
Tkanka tłuszczowa nie jest trucizną ani wrogiem organizmu. Jest potrzebna do życia. Przechowuje energię, uczestniczy w produkcji hormonów, chroni mechanicznie i pomaga organizmowi reagować na okresy mniejszej dostępności pożywienia.
Znaczenie ma jej ilość, umiejscowienie oraz to, jakie sygnały metaboliczne wysyła.
Problemem nie jest więc samo istnienie tłuszczu trzewnego, lecz jego nadmierne nagromadzenie i środowisko metaboliczne, które może mu towarzyszyć.
To ważne rozróżnienie. Nie chcę uczyć kobiet wojny z własnym ciałem. Chcę pomóc im zrozumieć wiadomości, które ono wysyła.
Dlaczego po menopauzie tłuszcz częściej odkłada się na brzuchu?
Przed menopauzą estrogeny sprzyjają magazynowaniu większej części tkanki tłuszczowej w okolicy bioder i ud. Taki sposób rozmieszczenia tłuszczu nazywany jest czasem sylwetką gynoidalną albo gruszkową.
W okresie okołomenopauzalnym poziom estrogenów zaczyna się wahać, a następnie spada. Zmienia się wówczas sposób magazynowania energii. Więcej tłuszczu może zacząć odkładać się w okolicy brzucha, także w przestrzeni trzewnej.
Badania prowadzone w ramach projektu SWAN pokazały, że w okresie przejścia menopauzalnego tempo przyrostu tkanki tłuszczowej wzrastało, a beztłuszczowa masa ciała zaczynała się zmniejszać. Procesy te nie zawsze przekładały się na równie szybki wzrost masy ciała. W badaniu SWAN przyspieszenie zmian składu ciała obserwowano w okresie menopauzalnym, natomiast analiza tłuszczu trzewnego wykazała jego wyraźny wzrost w latach otaczających ostatnią miesiączkę.
Nie oznacza to, że każda kobieta po menopauzie musi rozwinąć otyłość brzuszną. Menopauza nie działa w oderwaniu od reszty życia.
Znaczenie mają również:
- wiek,
- predyspozycje genetyczne,
- ilość mięśni,
- sposób odżywiania,
- aktywność fizyczna,
- długość i jakość snu,
- przewlekły stres,
- alkohol,
- palenie tytoniu,
- przyjmowane leki,
- choroby tarczycy i inne zaburzenia hormonalne.
Najuczciwiej powiedzieć więc tak:
Menopauza sprzyja zmianie rozmieszczenia tkanki tłuszczowej, ale ostateczny obraz zależy od hormonów, wieku, mięśni, metabolizmu i całego stylu życia kobiety.
Dlaczego talia może się zmieniać, choć waga pozostaje podobna?
Wyobraźmy sobie, że kobieta w okresie menopauzalnym traci część mięśni, a jednocześnie przybywa jej podobna ilość tkanki tłuszczowej.
Waga może się prawie nie zmienić.
Zmieni się jednak skład ciała. Mięśnie zajmują mniej miejsca niż taka sama masa tłuszczu i są znacznie bardziej aktywne metabolicznie. Ich utrata oznacza również mniejszą przestrzeń, w której organizm może bezpiecznie wykorzystywać glukozę.
Tkanka tłuszczowa może natomiast zacząć gromadzić się bardziej centralnie – w okolicy talii i jamy brzusznej.
Właśnie dlatego kobieta może ważyć tyle samo co kilka lat wcześniej, a jednak zauważyć:
- większy obwód talii,
- luźniejsze mięśnie,
- mniejszą siłę,
- trudniejsze wchodzenie po schodach,
- inną reakcję na posiłki,
- większą senność,
- szybsze męczenie się.
Nie chodzi tylko o kilogramy. Chodzi o proporcje pomiędzy mięśniami, tłuszczem i miejscem, w którym ciało przechowuje zapasy.
Sen – niedoceniany element metabolizmu
W rozmowie z Rhondą Patrick przywołano interesujące badanie dotyczące snu. Dwunastu zdrowych, szczupłych dorosłych przez dwa tygodnie spało po około cztery godziny na dobę, a w drugim okresie eksperymentu miało możliwość spania przez dziewięć godzin.
Podczas ograniczenia snu uczestnicy jedli więcej, przybyło im tłuszczu brzusznego, a powierzchnia tłuszczu trzewnego wzrosła o około 11 procent. Zmiana ta była znacznie mniej widoczna w zwykłym pomiarze masy ciała niż w badaniu tomograficznym. Badanie opublikowane w „Journal of the American College of Cardiology” było dobrze kontrolowane, lecz obejmowało bardzo małą grupę, głównie młodych mężczyzn, i skrajnie krótki sen.
Nie możemy więc powiedzieć, że każda kobieta, która przez dwa tygodnie źle śpi, zwiększy ilość tłuszczu trzewnego dokładnie o 11 procent.
Badanie pokazuje jednak coś ważnego: niedobór snu może wpływać nie tylko na apetyt i ilość spożywanego jedzenia, ale również na sposób, w jaki organizm rozdziela i magazynuje energię.
W okresie menopauzalnym sen często pogarszają uderzenia gorąca, nocne poty, napięcie, częstsze oddawanie moczu, bezsenność albo bezdech senny. Jeżeli zmęczona kobieta ma następnego dnia większy apetyt, mniej się rusza i szuka szybkiego źródła energii, nie jest to dowód słabego charakteru.
To przewidywalna odpowiedź niewyspanego organizmu.
Stres również zmienia sposób gospodarowania energią
Krótkotrwały stres jest naturalnym mechanizmem mobilizacji. Zwiększa dostępność glukozy, podnosi czujność i przygotowuje ciało do działania.
Problem pojawia się wtedy, gdy reakcja nie wygasa.
Przewlekłe napięcie może pogarszać sen, zwiększać apetyt, zmieniać wybory żywieniowe i ograniczać spontaniczną aktywność. Kortyzol uczestniczy również w regulacji gospodarki glukozowej i rozmieszczenia tkanki tłuszczowej.
Nie oznacza to jednak, że tłuszcz na brzuchu powstaje po prostu „od emocji”. To byłoby kolejne krzywdzące uproszczenie.
Stres działa poprzez cały łańcuch zależności:
gorszy sen, inne odczuwanie głodu, mniej ruchu, większe napięcie, zaburzoną regulację glukozy i długotrwałe przeciążenie organizmu.
Dlatego praca z układem nerwowym, oddechem, emocjami i poczuciem bezpieczeństwa ma swoje miejsce w dbaniu o metabolizm. Nie zastępuje diagnostyki ani leczenia, ale może wspierać środowisko, w którym ciało próbuje odzyskiwać równowagę.
Jak sprawdzić, czy obwód talii się zmienia?
Dokładny pomiar tłuszczu trzewnego wymaga badań obrazowych, takich jak tomografia komputerowa lub rezonans magnetyczny. Nie wykonuje się ich jednak rutynowo tylko po to, aby ocenić ilość tej tkanki. Tomografia wiąże się dodatkowo z promieniowaniem.
Badanie DEXA może oszacować rozmieszczenie tkanki tłuszczowej, ale wynik zależy od urządzenia i zastosowanego algorytmu.
W warunkach domowych najbardziej praktycznym narzędziem pozostaje centymetr krawiecki.
Obwód talii mierzymy:
- na stojąco,
- na odsłoniętym brzuchu,
- po spokojnym wydechu,
- bez wciągania brzucha,
- trzymając centymetr poziomo,
- w połowie odległości pomiędzy dolnym brzegiem ostatniego żebra a górnym brzegiem kości biodrowej.
Najlepiej wykonać pomiar dwa razy. Jeżeli wyniki różnią się wyraźnie, warto pomiar powtórzyć.
Według progów stosowanych przez WHO u kobiet pochodzenia europejskiego obwód talii od 80 cm wskazuje na zwiększone ryzyko metaboliczne, a powyżej 88 cm — na ryzyko wyraźnie podwyższone. Są to jednak wartości przesiewowe dla populacji, a nie granica oddzielająca zdrowie od choroby. Raport WHO dotyczący obwodu talii podkreśla również znaczenie płci, wieku i pochodzenia etnicznego.
Jeden pomiar nie powinien stać się powodem do paniki. Znacznie więcej może powiedzieć spokojna obserwacja zmian zachodzących w czasie.
Jakie wyniki warto zobaczyć razem z obwodem talii?
Centymetr nie zastępuje badań. Jeżeli obwód talii rośnie albo występują inne niepokojące sygnały, warto porozmawiać z lekarzem o ocenie szerszego obrazu metabolicznego.
W zależności od sytuacji mogą być przydatne:
- ciśnienie tętnicze,
- glukoza na czczo,
- hemoglobina glikowana HbA1c,
- lipidogram, szczególnie triglicerydy i HDL,
- próby wątrobowe,
- ocena funkcji tarczycy,
- USG jamy brzusznej przy podejrzeniu stłuszczenia wątroby.
Jeżeli kobieta głośno chrapie, ma przerwy w oddychaniu podczas snu, budzi się z bólem głowy albo mimo odpowiedniej liczby godzin snu pozostaje bardzo zmęczona, warto rozważyć diagnostykę bezdechu sennego.
Bezdech może pogarszać glikemię, ciśnienie, regenerację i pracę całego układu sercowo-naczyniowego. Nie jest po prostu „chrapaniem, z którym trzeba się pogodzić”.
Co naprawdę pomaga zmniejszać tłuszcz trzewny?
Dobra wiadomość jest taka, że tłuszcz trzewny może reagować na zmianę stylu życia stosunkowo szybko. Nie potrzebujemy jednak jednego cudownego sposobu. Najlepsze efekty daje współpraca kilku elementów.
Ruch aerobowy
Szybszy spacer, jazda na rowerze, pływanie, taniec czy spokojny trucht zwiększają wydatek energetyczny i poprawiają zdolność mięśni do wykorzystywania glukozy i kwasów tłuszczowych.
Nie każda kobieta musi biegać ani wykonywać wyczerpujących interwałów. Intensywność powinna być dostosowana do kondycji, stawów, serca i ogólnego stanu zdrowia.
Dla jednej osoby właściwym początkiem będzie pół godziny szybkiego marszu. Dla innej – kilka krótszych spacerów w ciągu dnia.
Ćwiczenia siłowe
W podcaście pojawia się sugestia, że trening siłowy nie zmniejsza tłuszczu trzewnego tak skutecznie jak wysiłek aerobowy. Nie oznacza to jednak, że jest mniej ważny.
Po menopauzie ochrona mięśni i kości staje się jednym z najważniejszych elementów profilaktyki.
Mięśnie są dużym odbiorcą glukozy. Im są sprawniejsze, tym większą przestrzeń ma organizm do wykorzystania energii po posiłku. Ćwiczenia z ciężarem własnego ciała, gumami, hantlami lub urządzeniami mogą pomagać zachować siłę i ograniczać utratę beztłuszczowej masy ciała.
Najlepszym rozwiązaniem nie jest więc wybieranie pomiędzy spacerem a ćwiczeniami siłowymi.
Organizm potrzebuje jednego i drugiego.
Przerywanie siedzenia
Godzinny trening nie usuwa całkowicie skutków całego dnia spędzonego w fotelu.
Warto co pewien czas wstać, przejść się, wykonać kilka przysiadów przy krześle, wejść po schodach albo przez kilka minut poruszać ramionami i nogami.
Takie drobne przerwy nie zastępują regularnej aktywności, ale pomagają mięśniom częściej korzystać z krążącej we krwi glukozy.
Ciało nie wymaga sportowego stroju, aby uznać ruch za ruch.
Jedzenie, które nie przeciąża systemu
Nie istnieje jedna obowiązkowa dieta zmniejszająca tłuszcz trzewny.
Najwięcej znaczenia ma sposób jedzenia, który można utrzymać i który nie dostarcza stale więcej energii, niż organizm potrafi wykorzystać lub bezpiecznie przechować.
Pomagać mogą:
- warzywa,
- nasiona roślin strączkowych,
- produkty dostarczające błonnika,
- odpowiednia ilość białka,
- ryby, orzechy i dobrej jakości tłuszcze,
- ograniczenie słodzonych napojów,
- rzadsze spożywanie żywności ultraprzetworzonej,
- ograniczenie alkoholu,
- regularność dopasowana do własnego organizmu.
Odpowiednia ilość białka ma szczególne znaczenie podczas redukcji masy ciała. Jeżeli jemy za mało i nie ćwiczymy mięśni, wraz z tłuszczem możemy tracić również tkankę mięśniową. Waga spada, ale metabolizm niekoniecznie zyskuje na tym tyle, ile oczekiwaliśmy.
Czy post przerywany uruchamia „spalanie brzucha”?
Rhonda Patrick opisuje własny model postu 16:8 – szesnaście godzin bez jedzenia i ośmiogodzinne okno żywieniowe. Tłumaczy go między innymi „przełączeniem metabolicznym”, czyli stopniowym przechodzeniem od wykorzystywania glukozy i zapasów glikogenu do większego udziału kwasów tłuszczowych oraz ketonów.
Taki mechanizm rzeczywiście istnieje. Nie oznacza jednak, że dokładnie po dwunastu czy szesnastu godzinach u każdego człowieka uruchamia się jednakowy przełącznik, który wybiórczo spala tłuszcz z brzucha.
Tempo zmian zależy między innymi od:
- ostatniego posiłku,
- zapasów glikogenu,
- aktywności,
- masy mięśniowej,
- insulinowrażliwości,
- stanu zdrowia.
Post przerywany może pomagać niektórym osobom przede wszystkim dlatego, że skraca czas, w którym jedzą, i ułatwia ograniczenie całkowitej ilości energii bez liczenia każdej kalorii. Nie musi jednak przynosić większych efektów niż inne dobrze zaplanowane sposoby odżywiania, jeżeli ilość spożywanej energii i jakość diety są podobne. Porównania postu z ciągłym ograniczeniem kalorii nie pokazują jednej zdecydowanie najlepszej metody dla wszystkich. Przegląd i metaanaliza z 2024 roku wskazują, że obie strategie mogą być skuteczne, a różnice zależą od konkretnego schematu i możliwości jego utrzymania.
Dla jednej kobiety łagodne wydłużenie nocnej przerwy między kolacją a śniadaniem będzie naturalne. Dla innej pomijanie śniadania może powodować osłabienie, rozdrażnienie i późniejsze objadanie się.
Post nie jest obowiązkowym warunkiem zdrowia metabolicznego.
Szczególnej ostrożności wymagają osoby:
- przyjmujące insulinę lub leki obniżające glikemię,
- z historią zaburzeń odżywiania,
- z niedowagą lub niedożywieniem,
- osłabione,
- z chorobami przewlekłymi,
- mające trudności z utrzymaniem mięśni,
- przygotowujące się do intensywnego wysiłku.
W takich sytuacjach zmiany pór jedzenia warto omówić z lekarzem lub dietetykiem.
A co z hormonalną terapią menopauzalną?
Ponieważ zmiany rozmieszczenia tkanki tłuszczowej mają związek ze spadkiem estrogenów, łatwo dojść do wniosku, że wystarczy je uzupełnić.
To nie jest jednak takie proste.
Badania wskazują, że hormonalna terapia menopauzalna może w pewnym stopniu ograniczać niekorzystne zmiany składu ciała i gromadzenie tłuszczu trzewnego. Nie stosuje się jej jednak jako leku odchudzającego.
Decyzja o terapii zależy od objawów menopauzy, wieku, czasu od ostatniej miesiączki, historii zdrowotnej i indywidualnych przeciwwskazań. Wymaga rozmowy z ginekologiem lub lekarzem zajmującym się menopauzą.
Nie należy ani demonizować hormonów, ani traktować ich jako prostego sposobu na odzyskanie talii.
Sama nie zdecydowałam się na menopauzalną terapię hormonalną, chociaż dziś patrzę na ten wybór nieco inaczej niż wtedy, gdy po raz pierwszy pisałam o swojej menopauzie. W artykule „Moja osobista droga do harmonii bez hormonów” opowiadam o własnej drodze, naturalnym wspieraniu organizmu oraz o tym, jak wraz ze zdobywaną wiedzą zmieniło się moje spojrzenie na hormony i zioła. To moje osobiste doświadczenie – nie gotowa recepta dla każdej kobiety.
Ciało nie zdradziło kobiety
Zmiana talii po menopauzie może być trudna. Nie chodzi tylko o wygląd. Czasem uruchamia wspomnienie wcześniejszej sylwetki, poczucie utraty kontroli albo przekonanie, że ciało zaczęło działać przeciwko nam.
Tymczasem organizm nie zdradził kobiety.
Reaguje na zmianę hormonów, wieku, ilości mięśni, snu, stresu i dostępności energii. Przez całe życie próbuje się dostosować do warunków, które otrzymuje.
Nie oznacza to, że mamy biernie przyglądać się wszystkim zmianom. Oznacza jedynie, że skuteczna troska zaczyna się od zrozumienia, a nie od kary.
Nie musimy głodzić ciała za to, że zmieniło kształt.
Możemy zacząć je wzmacniać.
Dać mięśniom powód, aby pozostały.
Dać układowi nerwowemu chwile, w których nie musi czuwać.
Dać mitochondriom ruch, tlen i czas na regenerację.
Dać sobie jedzenie, które odżywia, ale nie przeciąża.
I pozwolić, aby zmiana następowała powoli – nie przez tydzień idealnego planu, lecz przez miesiące zwyczajnego, powtarzalnego życia.
Od czego zacząć?
Nie trzeba od poniedziałku zmieniać wszystkiego.
Można zacząć od kilku prostych obserwacji:
- zmierzyć obwód talii,
- sprawdzić ciśnienie,
- porozmawiać z lekarzem o badaniach metabolicznych,
- przez tydzień obserwować długość i jakość snu,
- wprowadzić krótki spacer po największym posiłku,
- dwa razy w tygodniu wykonać proste ćwiczenia wzmacniające,
- ograniczyć jeden produkt, który regularnie dostarcza dużo energii, a mało sytości,
- częściej przerywać długie siedzenie.
Najlepszy początek nie musi być imponujący.
Musi być możliwy do powtórzenia.
Talia jako wiadomość, nie wyrok
Obwód talii nie mówi wszystkiego o zdrowiu człowieka. Nie mierzy jego wartości, siły ani kobiecości.
Może jednak stać się jednym z sygnałów pokazujących, że sposób magazynowania energii zaczął się zmieniać.
Waga może pozostać podobna, podczas gdy ubywa mięśni, przybywa tłuszczu w jamie brzusznej, pogarsza się sen i rośnie przeciążenie metaboliczne. Dlatego czasem warto spojrzeć poza kilogramy.
Nie po to, aby rozpocząć kolejną walkę z ciałem.
Po to, żeby wcześniej usłyszeć, o co ono prosi.
Tłuszcz trzewny nie pojawia się w oderwaniu od reszty organizmu. Jest częścią większej opowieści o hormonach, mięśniach, śnie, ruchu, stresie i energii.
A skoro jest częścią tej opowieści, możemy wpływać na jej dalszy ciąg.
Nie jednym magicznym przełącznikiem.
Codziennymi wyborami, które stopniowo przywracają organizmowi lepsze warunki do gospodarowania energią.
Jednym z obszarów, któremu postanowiłam przyjrzeć się bliżej, jest sposób odżywiania. Moją uwagę zwróciła dieta ketogeniczna – często przedstawiana jako sposób na redukcję masy ciała i poprawę zdrowia metabolicznego.
Czy rzeczywiście może w tym pomóc? Czym jest ketoza, dla kogo taka dieta może być odpowiednia, a kto powinien zachować szczególną ostrożność?
O tym opowiadam w kolejnym artykule: „Dieta ketogeniczna – na czym polega i dlaczego postanowiłam jej spróbować?”
Nie szukam w niej kolejnej cudownej recepty. Chcę sprawdzić, co naprawdę wynika z badań i jak mój własny organizm zareaguje na taką zmianę.
Artykuł ma charakter edukacyjny. Nie zastępuje diagnostyki ani indywidualnej konsultacji lekarskiej. Zmiany sposobu odżywiania, post, intensywne ćwiczenia i hormonalną terapię menopauzalną należy dostosować do stanu zdrowia oraz przyjmowanych leków.
Źródła
- Samargandy S. i wsp. (2021). Abdominal visceral adipose tissue over the menopause transition and carotid atherosclerosis: The SWAN Heart Study. Menopause. PubMed
- Greendale G.A. i wsp. (2019). Changes in body composition and weight during the menopause transition. JCI Insight. PubMed
- El Khoudary S.R. i wsp. (2020). Menopause Transition and Cardiovascular Disease Risk: Implications for Timing of Early Prevention. Circulation. PubMed
- Covassin N. i wsp. (2022). Effects of Experimental Sleep Restriction on Energy Intake, Energy Expenditure, and Visceral Obesity. Journal of the American College of Cardiology. Pełny tekst
- Tchernof A., Després J.P. (2013). Pathophysiology of human visceral obesity: an update. Physiological Reviews. PubMed
- Saad R.K. i wsp. (2022). Abdominal Visceral Adipose Tissue and All-Cause Mortality: A Systematic Review. Frontiers in Endocrinology. PubMed
- World Health Organization (2011). Waist circumference and waist–hip ratio: report of a WHO expert consultation. WHO
- Siles-Guerrero V. i wsp. (2024). Is Fasting Superior to Continuous Caloric Restriction for Improving Body Weight and Metabolic Outcomes in Adults with Obesity? PubMed
- Papadakis G.E. i wsp. (2018). Menopausal Hormone Therapy Is Associated With Reduced Total and Visceral Adiposity. Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism. PubMed
