We krwi idealnie, w komórkach – pustynia magnezowa

Znasz ten moment, kiedy patrzysz na wyniki badań, wszystko niby „w normie” –
a jednak w środku czujesz, że coś jest nie tak?
W moim przypadku chodziło o magnez.
Ten cichy budowniczy spokoju, o którym niewiele się mówi, bo nie ma wokół niego błyskotliwego marketingu.
A jednak… coraz częściej zauważałam, że właśnie od niego wszystko się zaczyna.
Albo kończy.
💓 Serce bije inaczej, ale „ogólnie jest ok”
Kołatanie, lekkie poddenerwowanie, nocne przebudzenia z mocnym biciem serca.
Znam to.
I wiele osób mówiło mi, że przeżywa coś podobnego.
A więc… badania.
Krew – magnez w normie.
EKG – ok.
Ciśnienie – trochę podwyższone, ale „w granicach”.
No to skąd ten niepokój?
Zaczęłam szukać głębiej i znalazłam!
Serce może cierpieć na niedobór magnezu, nawet jeśli we krwi jest on w normie.
To wszystko przez to, że kanały wapniowe i potasowe w komórkach serca (kardiomiocytach) potrzebują magnezu do równowagi.
Bez niego – błony się destabilizują, a rytm zaczyna wariować.
Czasem pojawia się arytmia, czasem tachykardia.
Ale w badaniach? Nadal „norma”.
🔬 „Norma” to nie wszystko. Co pokazują badania?
Zaczęłam szukać i oto, co znalazłam:
📌 Tylko 1% magnezu znajduje się we krwi.
Reszta – aż 99% – jest ukryta w tkankach: w mięśniach, kościach, mitochondriach.
📌 Organizm broni poziomu w surowicy, nawet jeśli oznacza to wypłukiwanie go z komórek – byleby wynik badań nie pokazał alarmu.
📌 Badania (Nutrients 2023) mówią, że u 40–60% osób przewlekły stres wypłukuje magnez z moczem, zanim ciało zdąży z niego skorzystać.
📌 Inne źródła wskazują, że najlepszym wskaźnikiem nie jest badanie krwi, ale poziom magnezu w krwinkach czerwonych (RBC) albo tzw. test obciążenia magnezem (wydalanie z moczem po podaniu doustnym).
Organizm działa jak strażnik: utrzymuje stałe stężenie w surowicy (0,65–1,2 mmol/l) jako bufor ochronny, nawet kosztem wyczerpywania kości i tkanek – to ewolucyjny mechanizm zapobiegający nagłej hipomagnezemii zagrażającej życiu.
Dlatego wiele osób ma „normę” na papierze, a komórki pozostają głodne, co prowadzi do subclinical (ukrytego) niedoboru.
🔄 Moje komórki wołały o pomoc.
To była jedna z ważniejszych rzeczy, które zrozumiałam.
🔹Nie jestem „przewrażliwiona”.
🔹Nie jestem „zbyt emocjonalna”.
🔹Nie jestem „dziwna”.
Po prostu moje komórki były wyjałowione z magnezu.
I organizm robił wszystko, żeby ten poziom we krwi utrzymać.
🧠 Mózg, który szuka magnezu
Pomyślałam też o emocjach.
Płytki sen. Zmęczenie bez powodu.
Albo to uczucie, gdy złość przychodzi nagle, bez powodu.
Ogarnia cię fala złości ot, tak…
Jakby układ nerwowy był cały czas na pograniczu wybuchu.
To też był magnez.
Albo raczej – jego brak.
Okazuje się, że magnez stabilizuje układ nerwowy:
– wspiera GABA ( kwas gamma-aminomasłowy – główny neuroprzekaźnik hamujący w mózgu (ok. 40% synaps). Działa jak naturalny hamulec układu nerwowego, uspokajając neurony i przeciwdziałając przeciążeniu.
– hamuje nadmiar glutaminianu.
W stresie mózg przechodzi w tryb alarmowy.
Glutaminian zalewa układ nerwowy, a kortyzol blokuje naturalne mechanizmy wyciszania.
Jeśli w tym momencie brakuje magnezu — napięcie zostaje z nami na długo.
Kiedy go brakuje, mózg nie ma jak się wyciszyć.
I znów – we krwi wszystko wygląda dobrze.
Ale komórki mózgowe są puste.
💊 Suplementacja – moja droga, nie recepta
Moja przygoda z magnezem zaczęła się od chlorku magnezu.
Nie był łatwy w smaku — wręcz przeciwnie, był dość… specyficzny. A jednak przez kilka lat to właśnie ta forma była ze mną najdłużej. Była prosta, skuteczna i dawała poczucie, że realnie coś uzupełniam.
Z czasem zauważyłam jednak, że nie każdy organizm reaguje tak samo.
Moja córka miała problemy z układem pokarmowym i chlorek był dla niej zbyt drażniący. U niej znacznie lepiej sprawdził się jabłczan magnezu — łagodniejszy dla jelit, a jednocześnie dający więcej energii w ciągu dnia.
Dopiero później zaczęłam rozumieć, że forma magnezu to nie detal, tylko klucz.
🧩 Formy magnezu, które poznałam i zaczęłam rozróżniać
🔹 Chlorek magnezu
Forma prosta i skuteczna, ale wymagająca.
Dla niektórych świetna, dla innych zbyt intensywna w smaku i działaniu.
➡️ Dobrze sprawdza się przy większych niedoborach, ale nie każdy żołądek ją polubi.
🔹 Jabłczan magnezu
Forma, która u nas w domu okazała się bardzo „przyjazna”.
Kwas jabłkowy bierze udział w produkcji energii, dlatego ta forma bywa dobrze tolerowana i mniej obciążająca dla jelit.
➡️ Dobra przy zmęczeniu i wrażliwym układzie pokarmowym.
🔹 Glicynian magnezu
Tego nie wiedziałam na początku — że glicynian działa kojąco.
Dopiero z czasem zrozumiałam, że glicyna sama w sobie ma działanie uspokajające i wspiera sen.
➡️ Dla wielu osób to forma „na wieczór”, przy napięciu i problemach ze snem.
🔹 Mleczan magnezu
To forma, o której wiem jeszcze najmniej, ale coraz częściej pojawia się jako łagodna dla żołądka i dobrze tolerowana.
➡️ Na pewno warta uwagi u osób z wrażliwym trawieniem.
🔹 Treonian magnezu
To forma, którą dopiero zaczynam poznawać.
Wiem, że potrafi przekraczać barierę krew–mózg, dlatego coraz bardziej mnie ciekawi — szczególnie w kontekście koncentracji i pracy umysłowej.
➡️ To mój kolejny krok, nie gotowy wniosek.
🔸 Tlenek magnezu
Tę formę szybko wykluczyłam.
Słabo się wchłania i najczęściej działa jedynie przeczyszczająco.
➡️ Rzadko rozwiązuje problem niedoboru.
📅 Co było dla mnie najważniejszą lekcją
Nie zaczynałam od „idealnej formy”.
Zaczynałam od tego, co było dostępne i możliwe, a potem uczyłam się słuchać reakcji ciała.
Zrozumiałam, że:
– jedna forma może uspokajać, inna dodawać energii,
– to, co dobre dla jednej osoby, nie musi być dobre dla drugiej,
– i że magnez działa najlepiej wtedy, gdy jest dobrany do aktualnych potrzeb, a nie do mody czy reklamy.
To nie jest recepta dla wszystkich.
To moja droga — i właśnie ona nauczyła mnie, że w suplementacji najważniejsze jest dopasowanie, a nie doskonałość.
🧩 Dlaczego magnez często łączy się z witaminą B6
Dopiero z czasem dowiedziałam się, że magnez rzadko działa sam.
Jednym z jego najważniejszych „partnerów” jest witamina B6.
Nie chodzi tylko o wchłanianie w jelicie, ale o to, czy magnez potrafi wejść do komórek i tam zostać. B6 pomaga mu właśnie w tym — w transporcie i utrzymaniu wewnątrz tkanek, szczególnie wtedy, gdy organizm jest w stresie.
To może tłumaczyć, dlaczego u niektórych osób połączenie magnezu z B6 daje wyraźniejszy efekt: głębszy sen, mniejsze napięcie, spokojniejszy rytm serca.
Dopiero później zrozumiałam też, że istnieją różne formy B6. Aktywna forma (P-5-P) bywa lepiej tolerowana, zwłaszcza u osób wrażliwych neurologicznie.
I znów — to nie jest zasada dla wszystkich.
To raczej kolejny element układanki, który warto wziąć pod uwagę, zamiast zakładać, że „magnez nie działa”.
🧩 Pamiętasz wpis : Jod – między wiedzą a ostrożnością?
I właśnie tu znów wraca magnez.
Bo jod to iskra, która rozpala przemiany tarczycy.
Ale jeśli brakuje fundamentu – jakim jest magnez – ta iskra nie ma gdzie zapłonąć.
📌 Badanie z 2022 r. pokazało, że niedobór magnezu może obniżyć konwersję T4 do T3 nawet o 30%.
Więc zanim uruchomisz cokolwiek… sprawdź, czy Twoje ciało jest gotowe to przyjąć.
🌱 Podsumowując – lekcja, którą zabieram ze sobą
Z czasem zrozumiałam, że magnez bardzo rzadko działa w pojedynkę.
Może być dobrze dobrany i nawet dobrze tolerowany, a mimo to efekt bywa słaby, jeśli organizm nie ma warunków, by go zatrzymać i wykorzystać.
Coraz częściej widzę więc magnez nie jako „samotny suplement”, ale jako część większej układanki. W duecie z witaminą B6 łatwiej trafia do komórek i wspiera wyciszenie układu nerwowego. W obecności sodu i potasu może być lepiej transportowany i utrzymany tam, gdzie jest naprawdę potrzebny.
To nie są recepty ani gotowe schematy.
To próba zrozumienia sensu, a nie odtwarzania zaleceń.
W kolejnych tekstach chcę przyjrzeć się temu bliżej — dlaczego magnez działa lepiej w duecie niż solo, jaką rolę odgrywają B6, sód i potas oraz dlaczego ciało warto postrzegać jako system połączeń, a nie zbiór oddzielnych elementów.
Bo kiedy zaczynamy widzieć całość, wiele objawów przestaje być zagadką.
💬 Jeśli ten tekst coś w Tobie poruszył — pozwól sobie to chwilę poczuć.

💚 Cześć! Z wykształcenia polonistka, obecnie studentka zielarstwa i fitoterapii. Jako filolog łączę humanistyczne zrozumienie człowieka z nauką zielarstwa i fitoterapii, emocji i świadomości ciała.
Na blogu dzielę się moją prawdziwą historią: zakrętami, powrotami, lekcjami, ziołami, medytacją – wszystkim, co kwitnie w Ogrodzie Świadomości. Rozgość się. Może coś z mojej drogi poruszy też Twoją.💚
