4 szklanki – rytuał, który zmienia wszystko

Dlaczego 4 szklanki mogą być tajna bronią
Zdrowe ciało zawsze posiada rezerwy elektronów – taki naturalny
„fundusz awaryjny” na wszelki wypadek.
Kiedy ich brakuje, ciało staje się bezbronne.
Zauważ, jak działa świat:
Jesse Livermore, choć nie miał formalnego wykształcenia finansowego, potrafił intuicyjnie wyczuwać trendy rynkowe. Zarobił majątek podczas krachu z 1929 roku, gdy większość traciła, pokazując, że praktyczne wyczucie i intuicja bywają cenniejsze niż teoria.
Podobnie jest w medycynie alopatycznej. Lekarze mają szeroką wiedzę, znajomość złożonych terminów, dostęp do badań i technologii.
Ale często umyka im ta prosta prawda:
człowiek, który jest dotleniony, nawodniony i odżywiony,
zyskuje przewagę – odporność, której nie da się kupić w aptece.
Fundament zdrowia – prościej niż się wydaje
Stworzenie nowego leku wymaga milionów dolarów,
lat badań i zespołów naukowców.
A żeby człowiek wyzdrowiał – albo jeszcze lepiej,
nie zachorował – najczęściej potrzeba tylko:
– tlenu
– wody
– składników odżywczych w komórkach
I tu dochodzimy do podstaw:
Ciało dotlenione = ciało zalkalizowane i oczyszczone.
Ciało dotlenione = ciało z rezerwami elektronów.
Bołotow i wartka krew
Bołotow już dawno mówił – że nie istnieje śmierć z powodu choroby bez zagęszczenia krwi.
Dopóki krew płynie wartko, nie sklejona, nie skrzepnięta – dopóty choroba nie ma mocy, by zabić.
I tu właśnie pojawiają się sprytne 4 szklanki Pepsi Eliot
Ten poranny rytuał nie tylko odżywia ciało, ale zmusza nas do nawodnienia. Nawadniając się, alkalizujemy ciało, dotleniamy krew i sprawiamy, że przepływa swobodnie.
Dlaczego to takie ważne?
Ludzie wciąż nie chcą pić wody.
Starsze osoby są nagminnie odwodnione, alergicy – często nadwrażliwi właśnie
z powodu braku wody.
Wielu twierdzi, że nie jest w stanie wypić litra wody rano, a przecież to kwestia być albo nie być: odwodnione ciało to gęsta, lepka krew i większe ryzyko chorób.
Naturalne antyoksydanty, witaminy C i E, zdrowe pokarmy i superfoods – one wszystkie rozrzedzają krew i dostarczają elektronów. To budulec odporności. Tymczasem większość ludzi sięga po leki przeciwzakrzepowe, a bojąc się krwotoków… unika żywności przeciwzapalnej. Paradoks.
Dieta, a przepływy krwi
Równowaga Omega-3 do Omega-6 jest kluczowa.
Idealnie byłoby 1:1, ale przeciętny człowiek ma w diecie 30 razy więcej Omega-6, czyli prozapalnej. To nie jest drobna nierównowaga – to gotowy przepis na stan zapalny.
Do tego dochodzi współczesny tryb życia:
- siedzenie godzinami (to nowe „palenie papierosów”),
- ładunki elektrostatyczne,
- stres i emocje (złość, lęk, smutek) – wszystko to obciąża ciało dodatnim ładunkiem.
A ciało, wykrywając ładunek dodatni, reaguje tak, jakby było zranione – uruchamia mechanizm krzepnięcia. Efekt? Zatory, skrzepy, powikłania.
Proste rozwiązania – tu i teraz
- Szklanka Zero – soda oczyszczona zalana wrzątkiem, dla regulacji pH
( zrobię o sodzie osobny wpis ♥) - 4 szklanki Pepsi Eliot – nawodnienie, dotlenienie, oczyszczenie.
- Dodatek witaminy C w drugiej szklance – bo askorbinian sodu i magnez to duet,
który wspiera przepływy krwi
Regularne praktykowanie tego rytuału to inwestycja w bioenergię komórkową – czyli
w odporność.
Bioenergia = Życie
Każdy objaw – przeziębienie, grypa, niestrawność, depresja, nadciśnienie – zaczyna się od niedoboru elektronów.
Elektrony są podstawowymi cząstkami z ładunkiem ujemnym, które biorą udział w wielu reakcjach chemicznych i procesach energetycznych w ciele.
To nie magia, to fizyka życia.
Im mniej rezerw, tym łatwiej o stan zapalny, a stany zapalne to prosta droga do chorób przewlekłych.
Ciało dobrze odżywione, dotlenione i nawodnione potrafi się samo-naprawić.
To nasza tajna broń, która działa bez względu na to, ile wirusów spotkamy po drodze.
Ostateczna prawda
Wszystko sprowadza się do tego:
- Pij wodę
- Oddychaj świadomie
- Jedz żywą, odżywczą żywność
- Praktykuj rytuały, które przywracają harmonię
Nie musisz mieć dyplomu z prestiżowej uczelni ani dostępu do zaawansowanych laboratoriów, aby dbać o swoje zdrowie.
Potrzebujesz elektronów, tlenu, wody i spokoju.

💚 Cześć! Z wykształcenia polonistka, obecnie studentka zielarstwa i fitoterapii. Jako filolog łączę humanistyczne zrozumienie człowieka z nauką zielarstwa i fitoterapii, emocji i świadomości ciała.
Na blogu dzielę się moją prawdziwą historią: zakrętami, powrotami, lekcjami, ziołami, medytacją – wszystkim, co kwitnie w Ogrodzie Świadomości. Rozgość się. Może coś z mojej drogi poruszy też Twoją.💚
